środa, 30 grudnia 2009

Jakoś zdążyłam na to lotnisko. o 19-tej byliśmy już w Łodzi. Później było kila dni bieganiny, zwiedzania, dyskusji i wszystko wróciło do "normy" :-) On pojechał a ja zostałam znów ze znakiem zapytania w stylu "jak można świadomie wybrać samotność? Życie bez bliskości drugiego człowieka, bez gestów dnia codziennego, uśmiechów, wspólnych radości, smutków?" Ja tak nie umiem mimo, że od lat staram sama siebie przekonać, że to możliwe! A On? Nie widzi innej opcji! Które z nas jest niewłaściwie zaprogramowane?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz