Hm... Dziś ostatni dzień roku... Nie wiem, czy jest sens obiecać sobie coś z okazji tego Nowego, który przyjdzie jutro... Bilans za obecny nienajlepszy... Ogólnie straty... Masę błędnych decyzji, niewłaściwych znajomości, utraconych przyjaźni... i nadziei... Sporo przegranych bitew, kilka poddanych walkowerem...
Jaki będzie ten Nowy? Czy przyniesie choć okruchy szczęścia? Choć delikatny powiew czułości i ciepła? Nie! Nic nie zakładam, nic sobie nie obiecuję! Fajek też nie chcę rzucić! Chudnąć już nie mam raczej z czego :-))) Poczekam co przyniesie każdy kolejny dzień... Może doczekam się księcia z bajki, choć na szukanie sił już brak! ;-)
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz