wtorek, 22 grudnia 2009

22 grudnia, wieczór

Dzieci poszły spać. Wreszcie cisza i spokój. No i wygrana! mały śpi w swoim łóżeczku! Mogę zapalić papierosa nie wychodząc na dwór :-) Więc delektuję się tą moją trutką!
Aśka wpadła godzinę temu. Narzekała, że tyle spotkań i żadnego NORMALNEGO faceta! a ja na to, co to znaczy "normalny"? No i zaczęło się! ;-) Że zaradny, mądry, dowcipny, pracowity, inteligentny (bo oczywiście inteligencja nie ma nic wspólnego z mądrością), że szalony, zarabiający "normalne" pieniądze itp, itd. No jak Jej tak posłuchałam, to stwierdziłam, że rzeczywiście nie ma "normalnych facetów". :-) A może to my mamy za duże wymagania? No i w tym momencie wsadziłam kij w mrowisko! Asi nie zamykała się buzia przez następne piętnaście minut. Musiała mi wytłumaczyć, że jestem w błędzie. Że nasze wymagania są adekwatne do tego co dać z siebie możemy itd., itp. I tak jest za każdym razem gdy się spotkamy! Z tą tylko różnicą, że w tych dniach samotnej kobiecie dużo trudniej znieść samotność, a kiedy spotkają się dwie samotne, to sytuacja staje się nie do zniesienia i może zakończyć się katastrofą. Więć Asia popędziła do domu a ja siedzę i zastanawiam się czy choć któraś z nas będzie kiedyś szczęśliwa i co to na prawdę znaczy "być szczęśliwą". To określenie przecież dla każdego znaczy coś innego a i dla mnie samej zmieniło się na przestrzeni lat kilku. Często dopiero po czasie uświadamiałam sobie, że "wtedy" byłam szczęśliwa. Człowiek często nie zdaje sobie sprawy, że to właśnie TA chwila. Przechodzi obok niej z kamienną twarzą nie wysilając się nawet na wzruszenie ramion. Kiedy pojmie, że coś przeoczył, jest już za późno. Bo nie można się wrócić, nie można cofnąć czasu... Wystarczy na dziś. Trzeba iść spać. Dochodzi północ. Dobranoc mój Aniele Stróżu...

1 komentarz: