22 grudnia, popołudnie
Za dwa dni Wigilia... Znowu... Nie moge patrzeć na te zabiegane, szczęśliwe pary wychodzące ze sklepów obładowane paczkami! Co oni tak się szczerzą do siebie! Po co ja tu przyszłam? Chciałam się dobić? Każdego roku obiecuję sobie, że przed świętami nosa z domu nie wytknę! Mogłam poczekać jeszcze tydzień! Potem będzie normalnie i pusto. Ale nie! zachciało mi się nowych spodenek, to mam za swoje! O! Ci tutaj na przykład! Sączą kawę i świata poza sobą nie widzą! Koszmar! Wychodzę stąd! Poszukam jakiegoś mniejszego sklepiku na uboczu. Po co ja się pchałam do tej Manufaktury? No tak... Zapomniałabym! Mały napisa list do Mikołaja! Muszę pomóc staruszkowi, bo się nie wyrobi a i kasy pewnie mu nie starczy! :-) No to jeszcze przez kwadrans będę zaciskać zęby a potem biorę nogi za pas!
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz