popołudnie
Kupiłam jemiołę! :-) Powiesiłam ją pod sufitem na środku pokoju, udekorowałam czerwonymi kokardkami... Jemioła... Symbol miłości i dostatku. Nie mam miłości ani dostatku... Zerkam teraz na nią i zastanawiam się dlaczego to zrobiłam? Przecież nie ma świąt! No nie ma, ale tak ładnie wygląda... Jakoś smutno znowu mi sie robi... To trudne dni... W ciągu roku nie odczuwam samotności. Najgorsze jeszcze przede mną. Najgorzej znoszę ostatni dzień w roku... Wszyscy gdzieś balują a ja siedze w domu, bo przecież bez pary nie można się nigdzie zahaczyć a ja nie popełnię więcej tego błędu by zabrać kogoś mało znanego lub małolubianego na imprezę sylwestrową (ani na żadną inną). Pewnie znowu posiedzimy z Aśką, wypijemy kilka butelek czerwonego, wytrawnego. Powspominamy dawne beztroskie czasy i będziemy podsycać w sobie nawzajem nadzieję, że ten nadchodzący rok przyniesie wreszcie miłość...
W ubiegłym roku zapakowałam walizkę i wyjechałam z dziećmi z Łodzi już 22go grudnia! Uciekłam przed świętami i Sylwestrem! Góry, śnieg, cisza... Po pólnocy wyszłam przed chatę. słychac było tylko wiatr świszczący między jodłami, gdzieś w oddali kolorowe światła fajerwerów rozświetlały niebo... Wyłączyłam telefon - to tak na wszelki wypadek, gdyby komuś przypomniało się o mnie! :-) Stałam tam i wyłam jak idiotka... Poczułam się strasznie samotna. zastanawiałam się dlaczego jestem sama. Teraz juz znalazłam odpowiedź na to pytanie. Bo chyba już nie chcę, bo chyba strach zwycięża z potrzebą bliskości drugiego człowieka... Zbyt wiele ran, które mimo tego, że się zabliźniły nigdy nie znikną... Nie chcę nowych blizn... Nie mam siły wylizywać nowych ran... Poza tym może rzeczywiście mam zbyt wielkie wymagania... Ja też, tak jak Aśka muszę stwierdzić: tyle spotkań i nic... Ktoś może mi zarzucić, że widocznie nie wiem czego szukam! Ale ja wiem! Dokładnie wiem! Dlatego też podejrzewam, że nigdy nie znajdę... Choć w głębi serca bardzo tego pragnę...
Idę ubrać choinkę! Niech mój maluch ma radochę! Łóżka dzieci już wyglądają jak choinki! Pooplatane całe w kolorowe światełka! No, może i dziś zapalę ostatniego "nasennego" papierosa w domu! :-))
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz