wtorek, 26 stycznia 2010
W myślach moich tulę Cię w ramionach każdej nocy zimnej i marzę o cieple Twojego ciała... To wszystko jest tak cholernie trudne! Życie w samotności nie ma sensu, na śmierć nie ma odwagi... Tylko nadzieja pozwala każdego ranka wstać z łóżka. Ale wiecznie powraca pytanie co będzie? Ile jeszcze mam sił? Upadłam na samo dno rozpaczy i bólu. Nie jestem w stanie z nikim rozmawiać. Zamknęłam drzwi na cztery spusty, wyciągnęłam wtyczkę od telefonu, wyłączyłam komórkę... Nie martw się jednak. Upadałam tysiąckroć i tysiąckroć się dźwigałam w samotności. Wrócę do świata gdy odbiję się od dna. Teraz zbyt wiele złego dzieje się we mnie. Tylko ciszy pragnę. Słowa już na nic. Wypłakałam wszystkie...
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz